Pasteryzacja

Pasteryzacja

Proces pasteryzacji to naturalny proces konserwacji produktów spożywczych.

Skąd pomysł i co to jest?

Pasteryzacja została wynaleziona przez L. Pasteura w 1862 roku. Proces ten niszczy lub hamuje wzrost drobnoustroi lub enzymów wywołujących niepożądane zmiany w produktach żywnościowych.

Na czym to polega?

Metoda pasteryzacji polega na ogrzewaniu produktu do temperatury powyżej 60ºC, jednak nie większej niż 100ºC w zamkniętym urządzeniu nazywanym pasteryzatorem.

Jak pasteryzować słoiki?

Proces jest możliwy do wykonania w warunkach domowych. Należy w czyste i wysuszone słoiki  umieścić dany produkt. Następnie szczelnie zamknąć i włożyć do dużego garnka z wyłożoną ściereczką lub też specjalną dziurkowaną wkładką, by uniknąć popękania słoików podczas gotowania. Ścianki naczyń nie mogą się stykać! Aby tego uniknąć, można słoje owinąć osobno w małe ręczniki. Następnie do garnka należy nalać ciepłą wodę do wysokości ok. 2 cm poniżej zakrętek słoików. Całość przykryć i zagotować. Kiedy woda zacznie wrzeć powinno się zmniejszyć ogień i gotować słoiki przez ok. 10–30 minut. Kiedy wieczka słoików będą wypukłe pasteryzacja jest zakończona. Po tym czasie słoiki wyciągamy z wrzątku, obracamy do góry dnem i odstawiamy na kilkanaście godzin do wystudzenia. Po całkowitym wystudzeniu wieczka się wklęsną.

Pasteryzacja nie zmienia smaku produktów i nie niszczy zawartych w nich witamin pod warunkiem, że jest przeprowadzona prawidłowo. W warunkach domowych trudno osiągnąć taki wynik. W warunkach przemysłowych taki proces odbywa się pod kontrolą.

 

 

KISZONY CZY KWASZONY?

KISZONY CZY KWASZONY?

Słowo “kiszony “ i “kwaszony” według słownika języka polskiego i według podręczników  technologii oznacza dokładnie ten sam proces , czyli po prostu kiszenie ( kwaszenie ) warzyw w sposób naturalny w wyniku działalności bakterii kwasu mlekowego.

Dlatego te pojęcia można stosować wymiennie. Ponieważ ostatnio pojawiło się wiele informacji  sugerujących, że  produkty kwaszone zawierają dodatki innych kwasów i są przygotowywane metodą  nietradycyjną staramy się wycofać z informacji o naszych produktach słowo “kwaszony”, aby nie niepokoić klientów.

Nasza kapusta  a także ogórki kiszone to produkty otrzymane w wyniku naturalnej fermentacji z udziałem bakterii kwasu mlekowego, przygotowane w sposób zgodny z tradycją, bez sztucznych dodatków, substancji zakwaszających, konserwantów, itd.

Żywność lokalna, czyli jedz to, co jadłaby twoja babcia

Żywność lokalna, czyli jedz to, co jadłaby twoja babcia

I bynajmniej nie chodzi tu o tani sentymentalizm. Pokolenie naszych babć sięgało po produkty, które pochodziły z najbliższej okolicy, gdyż taka żywność była dostępna. W kuchni obecne były przyprawy i niektóre składniki pochodzące z różnych zakątków świata, lecz podstawą diety było to, co wyrosło w ogrodzie, sadzie na polu lub udało się wyhodować.

Nasze babcie sięgały po żywność lokalną – innej nie było. Co więcej, praktycznie nie funkcjonował przemysł spożywczy, więc produkty jedzone w domu przygotowywano samemu z produktów własnych lub nabytych w czasie lokalnego targu. Dziś dostępne są produkty z każdego zakątka świata, więc dlaczego mamy oddawać zdobycze naszej cywilizacji i odmawiać sobie bananów czy oleju kokosowego? Jakie korzyści płyną w sięgania po żywność lokalną i regionalną?

Po prostu smacznie i zdrowo

Smak jest zapewne pierwszym czynnikiem, który decyduje o wyborze produktu spożywczego. Na receptury wg, których produkowane są produkty lokalne i regionalne pracowały pokolenia. Pieczołowicie dobierano proporcje składników, doskonalono techniki przygotowywania, szukano przypraw, które wzbogaciłyby smak. Wynikiem tych zabiegów są ciekawe i dopracowane dania. Dodatkowo ze względu na niski stopień przetworzenia owe produkty dostarczają naszemu organizmowi niezbędnych składników odżywczych. Warto wybierać produkty lokalne również z innych powodów.

 

Żywność regionalnaCzy warto się odróżniać w zunifikowanym świecie?

Podróże kształcą i wzbogacają pod warunkiem, że w ich czasie uda się nam zobaczyć coś nowego, doświadczyć czegoś nieoczywistego. Doświadczenia kulinarne są chyba jedną z przystępniejszych form zbliżenia się do innej kultury. Język stołu jest uniwersalny – wszyscy mamy takie same kubki smakowe. Zapewne, dlatego w czasie podróży chętnie sięgamy po potrawy, z których znany jest dany region. Dziedzictwo kulinarne jest częścią dziedzictwa kulturowego regionu. Warto tę odmienność pielęgnować, abyśmy nie byli skazani na restauracje typu fast food i plastikową, wszędzie dostępną, taką samą, nudną i niesmaczną żywność.

Jestem eko – wybieram żywność lokalną.

Lokalne przetworyCzy zastanawialiście się kiedyś ile kilometrów musi przebyć dany produkt zanim trafi na Wasz stół? Ile paliwa spali statek, pociąg, ciężarówka dowożąc np. banany do pobliskiego sklepu? Ile zanieczyszczeń zostanie wyemitowanych do powietrza? Jak przykładowy banan musi być przygotowany, aby dotarł świeży i dojrzały? Czy zmywacie z jego skórki środki grzybobójcze przed jedzeniem? A co dzieje się z plastikiem, papierem i innymi materiałami, w które zapakowany jest dany produkt w czasie długiego transportu. Wybierając lokalne produkty ograniczacie szkodliwe dla środowiska skutki transportu żywności po całym świecie.

 

Żywność regionalna to również dbanie o bioróżnorodność planety. Być może jeden niekupiony słoik modnego oleju kokosowego to ocalone drzewo w lesie tropikalnym, które nie zostało wycięte pod uprawy palmy kokosowej. Slogan myśl „globalnie działaj lokalnie” pasuje tu idealnie. Od naszych codziennych decyzji zależy, w jakim stanie zostawimy środowisko naturalne dla przyszłych pokoleń. Mając ten fakt na uwadze wybierajmy lokalne i regionalne produkty.

Smaki naszego regionu

W województwie mazowieckim i lubelskim (na granicach, których mieści się nasza firma) jest łącznie 300 produktów wpisanych na ministerialną Listę Produktów Tradycyjnych. Będąc w naszej okolicy warto poszukać Zawijaków wygnanowskich, cebularzy lubelskich, Kulebiaka generałowej Kickiej, Czarnej kiszki ze Starych Litewnik czy bendzwałów szlacheckich. Warto również wybrać naszą konfiturę poziomkową również widniejącą na ów liście.

Każdy region obfituje również w lokalne danie o wpisanie, których na Ministerialną Listę nikt się nie pokusił. W naszej najbliższej okolicy popularna jest zupa wiśniowa zabielana śmietaną, podawana z ziemniakami okraszanymi skwarkami. Okoliczni mieszkańcy mówią na nią barszcz – bo wszystkie kwaśne zupy to barszcz.

O grzybach leśnych

O grzybach leśnych

Grzyby jadano w starożytnym Rzymie i Babilonie. Te tajemnicze rośliny uznawano za wykradzione z innego świata, za pokarm bogów. Podobno w starożytnym Egipcie mogli je jadać tylko faraonowie. W średniowieczu były częścią daniny, której domagali się panowie od poddanych, często za zbiór grzybów pobierano opłaty.

Jadali je wszyscy – bogacze i biedacy. Najcenniejszych gatunków nie potrafimy uprawiać, ich ilość i jakość zależy od kaprysów natury.

W Polsce zawsze były cenione za walory smakowe i cudowny aromat. Chętnie zbierano  je całymi rodzinami a obyczaj grzybobrania wpisał się w naszą kulturę i jest wciąż  żywy.

 

O marynatach

O marynatach

Do produkcji marynat szykujemy się już w zimie. Zamawiamy nasiona roślin odpowiednich odmian, umawiamy się z rolnikami, którzy będą je dla nas uprawiać . W czasie produkcji trzymamy się starych, sprawdzonych receptur. Uważnie dobieramy i selekcjonujemy warzywa, stosujemy świeże przyprawy: czosnek,baldachy i nasiona kopru, korzenie i liście chrzanu.Przygotowujemy delikatne, dosmakowane zalewy, nie przesadzamy z solą i octem.

Marynowanie to znany i od wieków popularny sposób na przechowywanie warzyw. W XIX w  marynowano w polskich domach nie tylko ogórki, ale też kalafiory, fasolkę, marchew, kukurydzę, dynię, cebulę. Stężenie octu musiało być spore, aby przetwory się nie psuły.

Z czasem, dzięki odkryciu przez Nicolasa Apperta sposobu konserwowania przez długotrwałe podgrzewanie w szczelnym pojemniku, a następnie upowszechnienie słoi z gumką, wynalazku Wecka, można było zmniejszyć stężenie octu.

Do marynat dodawano rozmaite przyprawy i korzenie, co dawało im  ciekawy smak.

Polskie marynaty zyskały spore uznanie na świecie i doczekały się podróbek, produkowanych  w różnych krajach  pod nazwą   np. polskie ogórki.

Staramy się podtrzymać tę narodową tradycję, zachować wysoką jakość naszych przetworów.

 

OD ZMIJOWISK DO KROKUSA CZYLI JAK JADANO W NASZEJ OKOLICY

OD ZMIJOWISK DO KROKUSA CZYLI JAK JADANO W NASZEJ OKOLICY

W naszym regionie przez wieki współistniały kuchnia magnacka, swojskie kuchnie dworów szlacheckich, kuchnie mieszczan Kazimierza, Janowca, Zwolenia i skromna kuchnia chłopska. Przenikały się one wzajemnie, jako że tutejsza ludność była w ciągłym ruchu i kontakcie.

 

ZAMEK W JANOWCU

Janowiec gościł w swoich murach królów i magnatów. Np. w roku 1606 na zamku w Janowcu Zygmunt III Waza podpisał ugodę z rokoszanami Zebrzydowskiego. Nie mogło się obyć bez uczty.

Bywał w Janowcu syn Augusta II Mocnego królewicz Karol, przyjaciel właściciela Janowca Marcina Lubomirskiego, zakochany w jego pięknej kuzynce  Franciszce Krasińskiej. Sasowie znani są ze swego zamiłowania do obfitego stołu.

Zamek posiadał odpowiednie zaplecze do przygotowania posiłków dla wielkiej liczby stałych mieszkańców i licznych gości. Na zamku była wykuta bardzo głęboka studnia, a obok mieściła się kuchnia ”wielka jak trzeci dziedziniec”, z ogromnym ogniskiem kuchennym, w którym jak głosi miejscowe podanie przed wiekami dokuczliwego kucharza „kuchciki z wszelką wygodą w całości na rożnie upiekli„. Obok kuchni znajdował się piętrowy dom, w którym prawdopodobnie mieszkali szczególnie cenni fachowcy – kuchmistrz, cukiernik, pasztetnik.

 

W ucztach i zjazdach uczestniczyła okoliczna szlachta. Wiemy, że stałym gościem Firlejów w Janowcu był Jan Kochanowski. Wielki poeta nie stronił od uciech stołu, czemu wielokrotnie dał wyraz w swej twórczości. Lubomirscy często brali udział w chrzcinach dzieci okolicznej szlachty, czy mieszczan Janowca.

 

Właścicielem pobliskiej Baryczy był od 1608 r. Stanisław Jasnogórski, mąż Zuzanny Kochanowskiej, kuchmistrz koronny króla Władysława IV.

 

PAŁAC CZARTORYSKICH

Po drugiej stronie Wisły, w Puławach Czartoryscy stworzyli świetny dwór odwiedzany przez koronowane głowy swojej epoki. Bywali tu Stanisław August Poniatowski, car Aleksander I, dla którego wzniesiono nawet specjalny pałacyk, król saski Fryderyk August, arcyksiążę austriacki Ferdynand, wielki książę Konstanty.

W roku 1777 z okazji wizyty w Puławach króla Stanisława Augusta księżna Elżbieta z Czartoryskich Lubomirska urządziła wielką fetą, na której zorganizowano miedzy innymi jarmark z udziałem okolicznych mieszkańców. Wystawiono tam do sprzedaży,

„co tylko spiżarnia, kuchnia, piwnica i obejście… gospodarstwa do domu … potrzebować może…Jarmark ludny był z zebranego samego pospólstwa, więcej nad tysiąc… na ich profit najniższą ceną otaksowano sprzedaż i wolne im zostawiono rozkupowanie wszystkiego, co tylko żywnością pospolitą i ku potrzebie chłopskiej na jarmarku znajdować się mogło. Odgłos tego jarmarku sprowadził z okolicy tak szlachtę jak i różnych ludzi.”

 

 

STOŁY MIESZCZAŃSKIE

Dzięki tym różnorodnym kontaktom nowinki i mody kulinarne wędrowały ze stołów wielkopańskich do szlacheckich dworów i do mieszczan.W XIX w obok funkcjonujących w okolicy licznych karczm pojawiło się nowe zjawisko – jadłodajnie dla studentów Instytutu Rolniczego w Puławach.

 

W Zwoleniu na rynku Iwan Szabelski, gen. kawalerii i właściciel Jasieńca założył oryginalną rosyjską herbaciarnię z herbatami z całego świata, oryginalnymi tulskimi samowarami i konfiturami. Ten pomysł zyskał uznanie, bo w czasie I wojny światowej w Kozienicach, a potem w Dęblinie herbaciarnie dla legionistów prowadziły panie Aleksandra Szczerbińska, późniejsza żona Józefa Piłsudskiego wraz z Marią Marcinowską z pobliskich Janowic, której ojciec Józef trzymał przyszłego marszałka Piłsudskiego do chrztu.

 

KUCHNIA CHŁOPSKA

Kuchnia chłopska, skromniejsza, oparta głównie na ziemniakach, potrawach mącznych, pierogach, kapuście, grzybach z okolicznych lasów od święta sięgała również do bogatszych wzorów, bo według wspomnień mieszkańców z okolic Zwolenia na wesela zatrudniano kucharki z okolicznych dworów lub z Radomia.

 

  Cieszymy się, że możemy czerpać z tak bogatych tradycji i pragniemy je kontynuować

 

DAWNE MIARY I WAGI

DAWNE MIARY I WAGI

Mielibyście ochotę gotować i piec według staropolskich przepisów? Zachęcamy do tego.

Rogale drożdżowe

“…4 łuty drożdży, pół kwarty mleka, masła kwaterka, pół tuzina jaj…”

Wydaje się jakby przepis był zaszyfrowany. Mamy dla Was tłumaczenia tych enigmatycznych zapisów:

 

Staropolskie miary objętości ciał sypkich

  • Łaszt = 30 korców = 60 półkorców = 120 ćwierci = 240 miarek = 960 garncy = 3840 kwart = 15 360 kwaterek = 3618 litrów
  • Korzec = 2 półkorce = 4 ćwierci = 8 miarek = 32 garnce = 128 kwart = 512 kwaterek = 120,6 litra
  • Półkorzec = 2 ćwierci = 4 miarki = 16 garncy = 64 kwarty = 256 kwaterek = 60,3 litra
  • Ćwierć warszawska = 2 miarki = 8 garncy = 32 kwarty = 128 kwaterek = 30,151 litra
  • Miarka (faska, miara) = 4 garnce = 16 kwart = 64 kwaterek = 15,07 litra
  • Garniec = 4 kwarty = 16 kwaterek = 3,7689 litra
  • Kwarta = 4 kwaterki = 0,9422 litra
  • Kwaterka = 0,2356 litra

 

Staropolskie miary objętości płynów

  • Beczka = 2 półbeczki = 14,4 konwi = 72 garnce = 144 półgarncy = 288 kwarty = 1152 kwaterki = 271,36 litra – w systemie miar wprowadzonym w 1764 roku. Wcześniej różnie w zależności od regionu i rodzaju płynu, np. beczka miodu ok. 48 l, beczka piwa między 130 a 160 l, wina 130 – 160 l.
  • Półbeczka = 36 garncy = 144 kwarty = 576 kwaterek = 136,68 litra
  • Antał = ćwierć beczki, w zależności od regionu od 35 do 90 litrów
  • Achtel = ósma część beczki
  • Baryła – ok. 70 litrów
  • Konew = 5 garncy = 20 kwart = 80 kwaterek = 18,845 litra
  • Garniec = 4 kwarty = 16 kwaterek = 3,7689 litra
  • Półgarniec = 2 kwarty = 8 kwaterek = 1,88445 litra
  • Kwarta = 4 kwaterki = 0,9422 litra
  • Kwaterka = 0,2356 litra

 

Staropolskie miary masy

  • Szyffunt (funt morski) = 2,6 centnara = 13 kamieni = 416 funtów = 832 grzywny = 13 312 łutów = 168,57 kg
  • Centnar (cetnar) = 5 kamieni = 160 funtów = 320 grzywny = 5120 łutów = 64,836 kg
  • Kamień = 32 funty = 64 grzywny = 1024 łuty = 12,967 kg
  • Funt warszawski = 2 grzywny = 32 łuty = 0,4052 kg
  • Grzywna (marka) = 16 łutów = 0,2026 kg
  • Łut = 12,66 g

 

Staropolskie jednostki rachuby

  • tuzin – 12 sztuk
  • mendel – 15, m. polski – 16
  • sztyga – 20
  • izba – 40
  • kopa – 60
  • wielka setka (dziesięć tuzinów) – 120
  • gros (tuzin tuzinów) – 144
  • wielki tysiąc (dziesięć grosów) – 1440
  • wielki gros (tuzin grosów) – 1728

 

Staropolskie handlowe miary długości

  • Sążeń (siąg) = 3 łokcie = 6 stóp = 9 sztychów = 12 ćwierci = 24 dłonie = 72 palce = 576 ziaren= 1787 mm
  • Łokieć = 2 stopy = 3 sztychy = 4 ćwierci = 8 dłoni = 24 palce = 192 ziarna = 595,54 mm
  • Stopa = 1,5 sztycha = 2 ćwierci = 4 dłonie = 12 palców = 96 ziaren = 297,77 mm
  • Sztych = 1 1/3 ćwierci = 2 2/3 dłoni= 8 palców = 64 ziarna = 198,51 mm
  • Ćwierć = 2 dłonie = 6 palców = 48 ziaren= 148,87 mm
  • Dłoń = 3 palce = 24 ziarna = 74,44 mm
  • Palec (CAL) = 8 ziaren = 24,82 mm
  • Ziarno = 3,10 mm

źródło: https://pl.wikipedia.org

Truskawki

Truskawki

Truskawki wykazują wiele właściwości prozdrowotnych dzięki bogactwu występujących w nich witamin, mikroelementów i związków organicznych.

Należą jak wszystkie owoce jagodowe, do grupy produktów o silnych właściwościach antyutleniających i przeciwzapalnych. Witamina C, mangan, licznie występujące w tych owocach polifenole takie jak antocyjanidyny, flawonole, taniny, mają właściwości antyutleniające, przeciwzapalne, uszczelniające naczynia krwionośne, rozkurczowe, moczopędne.

 

Czy wiesz, że …

Polska jest jednym z największych producentów truskawek na świecie.

 

Truskawki jak czerwone wino

Truskawki zawierają też resweratrol, silny antyutleniacz występujący między innymi w czerwonym winie. Połączone działanie tych substancji ma korzystne działanie na system krwionośny, zmniejsza utlenianie tłuszczy w naczyniach krwionośnych oraz ilość tłuszczu krążącego w krwi, w tym złego cholesterolu LDL.

Chroniczne nadmierne stany zapalne w połączeniu z nadmiernym stresem tlenowym uważa się za pierwsze czynniki w rozwoju komórek rakowych. Truskawki bogate w związki antyoksydacyjne i przeciwzapalne mogą hamować rozwój tych procesów. Mechanizm ten nie jest do końca poznany, ale badania prowadzone na zwierzętach wskazują, że zawarty w truskawkach kwas elagowy podnosi aktywność niektórych enzymów antyoksydacyjnych, a z drugiej strony zmniejsza aktywność enzymów prozapalnych.

 

Czy wiesz, że …

Truskawki powstały w Europie około roku 1750 r w wyniku przypadkowego skrzyżowania przywiezionych z Ameryki dwu odmian poziomek – poziomki chilijskiej i wirginijskiej.

Nowa roślina – truskawka, dzięki swoim zaletom rozprzestrzeniła się na całym świecie.

 

Odrobina słodyczy nie zaszkodzi …

Zaobserwowano, że jedzenie 1-2 szklanek truskawek przez okres 1-3 miesięcy może obniżyć ciśnienie krwi. Wykazano, ze zjedzenie 150 g truskawek z 5-6 łyżkami cukru nie powoduje poniesienia poziomu cukru we krwi. Wydaje się, że zawarta w truskawkach elagotanina hamuje aktywność enzymu rozkładającego skrobię na cukry proste, przez co zapobiega podnoszeniu się poziomu cukru we krwi.

Początkowe badania wskazują na korzystny wpływ związków występujących w truskawkach na oznaki starzenia – poprawa funkcji poznawczych, lepsza koordynacja ruchowa, zmniejszenie chronicznych stanów zapalnych, artretyzmu.

 

Truskawki dobre na bakterie, nerki i piękną sylwetkę …

Dzięki zawartości żelaza mają właściwości krwiotwórcze, zawartość fosforu i magnezu wspomaga pracę systemu nerwowego, zawierają salicylany oraz fitoncydy (tak jak czosnek), mogą więc mieć właściwości bakteriobójcze. Mają sporo błonnika w tym pektynę, dzięki czemu oczyszczają jelita. Są zasadotwórcze, obniżają kwasowość moczu są więc polecane w schorzeniach nerek. Zawierają enzym bromelinę, który odpowiada za rozkład białek i wspomaga odchudzanie.

 

Truskawki powinno się jeść świeże, bo wtedy mają najwięcej wartości, lub przetworzone w małym stopniu, np. w kompotach. W temperaturze 175 st.C tracą większość właściwości prozdrowotnych. Wiele cennych składników znajduje się pesteczkach truskawek warto więc jeść całe owoce.

O powidłach bez dodatku cukru

O powidłach bez dodatku cukru

 

Szukasz prawdziwie owocowych przetworów? Sięgnij po nasze powidła bez cukru

Powidła bez dodatku cukru są naszym autorskim pomysłem na nowatorskie przetwory owocowe produkowane w oparciu o tradycyjne metody produkcji. Proponujemy szeroką gamę, tych jedynych w swoim rodzaju produktów.

Powidła bez cukru – nowoczesne przetwory inspirowane tradycyjnymi metodami przetwórstwa.

Nasze wszystkie powidła bez dodatku cukru produkowane są w oparciu o recepturę na powidła śliwkowe, które smażono w polskich domach od pokoleń. Całe owoce ze skórką, rozparzamy, przecieramy przez gęste sita i zagęszczamy w wyparkach (kociołkach próżniowych gdzie temperatura wrzenia wynosi 80°C). W czasach, kiedy nie wymyślono jeszcze słoi twist – off a proces pasteryzacji był nieznany jedynie śliwki dawały możliwość przechowywania powideł do kolejnej jesieni. Ograniczenia te już nas nie dotyczą, dlatego możemy zaproponować całą linię powideł bez cukru i cieszyć się wyjątkowym, czystym smakiem owoców.

 

Bogactwo składników odżywczych owoców zamknięte w słoiku bez dodatku cukru.

Sięgając po produkty na półkach sklepowych warto wybierać te, które zostały w jak najmniejszym stopniu poddane obróbce. Każdy kolejny proces, któremu podawane są surowce zubaża je odzierając z cennych dla nas składników odżywczych. Jeśli tylko to możliwe unikajmy również zbędnych dodatków takich jak konserwanty, sztuczne aromaty, kwasek cytrynowy itp. Składniki te ułatwiają producentom pracę – nie pozostają jednak obojętne dla naszego zdrowia.

Nasze powidła bez dodatku cukru są to produkty niskoprzetworzone (świeże owoce jedynie przecieramy i zagęszczamy). Dzięki zastosowaniu prostej, tradycyjnej technologii udaje się nam zachować więcej wartości odżywczych zawartych w owocach niż w powidłach przygotowywanych w domu czy w porównaniu z większością produktów owocowych dostępnych na rynku.

W składzie powideł bez cukru są tylko owoce. Nie dodajemy cukru ani innych substancji słodzących jak sok winogronowy czy koncentrat jabłkowy. Jedyny cukier w słoiku to ten naturalnie występujący w owocach. Nie ma również zagęstników (pektyna) czy kwasku cytrynowego. Dzięki temu bez obaw polecamy nasze powidła dzieciom, osobom unikającym cukru ze względów zdrowotnych czy dietetycznych, wrażliwym na dodatki do żywności, starszym.

 

101 twarzy powideł bez cukru

Dzięki swojej gładkiej, smarownej konsystencji powidła bez dodatku cukru są idealne do smarowania pieczywa, jako dodatek do naturalnych jogurtów czy serków. Powidła jabłkowe mogą śmiało zastąpić masło lub olej podczas pieczenia ciast, a na bazie bardziej wytrawnych smaków (np. czarnej porzeczki czy żurawiny) możemy przygotować szlachetne sosy do mięs czy sałatek. Powidła śliwkowe mogą nadać szlachetny smak ciastom lub posłużyć do przygotowania wytrawnej zupy śliwkowej.

Mnogość smaków pozwoli zarówno tradycjonalistom jak i osobom poszukującym nowych inspiracji kulinarnych znaleźć coś dla siebie.

 

Czy wiesz, że…

Powidła ze śliwek były dostępne zarówno dla szlachty jak i dla ubogiej ludności, ponieważ można było je smażyć bez cukru, który był drogi. Wystarczyło mieć śliwę w przydomowym sadzie, (które w naszej okolicy mieli praktycznie wszyscy). Powidła przechowywano w tanich glinianych garnkach przykryte papierem pergaminowym czy lnianą szmatką. Często przygotowywano również powidła z jabłek, jednak nie smażono powideł z żadnych innych owoców.

Papryka chili, czyli paląca odpowiedź na codzienne problemy

Papryka chili, czyli paląca odpowiedź na codzienne problemy

 

Dlaczego papryka chili jest ostra?

Za jej ostry smak odpowiada związek kapsaicyna, obecny w papryce w różnych ilościach. U odmian najostrzejszych jest to około 1-1,9%. Oprócz kapsaicyny papryka zawiera białko, błonnik, sporo żelaza, magnezu, fosforu, miedzi. Jest bogatym źródłem witaminy C, A, E.

 

Kapsaicyna na bóle

Od wieków wykorzystywane są jej właściwości przeciwbólowe i rozgrzewające. Kapsaicyna wyłącza niejako receptory i sprawia, że nie czujemy bólu. Nie wywołuje przy tym niepożądanych reakcji na skórze (jak np. bąble) dlatego używana jest jako składnik wielu kremów, maści, plastrów stosowanych przy bólach kośćcowych, mięśniowo–stawowych, zapaleniu korzonków nerwowych, nerwobólach.

Za gorąco? Zjedz papryczkę chili!

Kapsaicyna ma również wpływ na temperaturę ciała. Po jednorazowym zażyciu niewielkiej dawki powoduje spadek temperatury ciała na skutek rozszerzenia obwodowych naczyń krwionośnych i zwiększenia powierzchni wymiany cieplnej. Jednak przy podawaniu regularnym w większych dawkach podnosi temperaturę ciała, powoduje zwiększone oddawanie energii pod postacią ciepła.

Dlaczego fani ostrych smaków są szczuplejsi?

Kapsaicyna pomaga w odchudzaniu. Wpływa na zmniejszenie ilości tkanki tłuszczowej w organizmie, bo utrudnia powstawanie białej tkanki tłuszczowej a pobudza proces termogenezy, czyli przetwarzania pożywienia na ciepło a nie na zapasy tłuszczu. Jednocześnie wpływa na produkcję enzymów katalizujących reakcje redukcji tłuszczów. Jednak jak dotąd nie stwierdzono czy pomaga w zapobieganiu efektowi jo-jo.

Papryka na robaka

Kapsaicyna pomaga również w walce z drobnoustrojami. W Azji ekstrakt z papryki chili używany jest do dezynfekcji ran, a regularne spożywanie niewielkich ilości papryki to lek w przypadku zaburzeń pracy układu pokarmowego. Kapsaicyna hamuje rozwój bakterii z rodziny Salmonelle Thypi powodujących dur brzuszny, a także pałeczek ropy błękitnej czy Helicobacter pylori odpowiedzialnych za wrzody żołądka. Regularne spożywanie niewielkich dawek kapsaicyny zmniejsza ryzyko wystąpienia wrzodów żołądka.

Odczuwasz dolegliwości związane z układem krążenia?  Sięgnij po chili!

Ostatnio bada się możliwości zastosowania papryki chili i kapsaicyny jako środka pomocnego w dolegliwościach układu krążenia. W krajach o dużym spożyciu papryki chili ataki serca i wylewy występują rzadziej. Związki zawarte w papryce redukują poziom cholesterolu i trójglicerydów we krwi. Mają właściwości antyoksydacyjne, hamują utlenianie złego cholesterolu dzięki czemu spowalniają rozwój arteriosklerozy. Kapsaicyna obniża ciśnienie krwi, ponieważ poszerza światła naczyń krwionośnych. Krew łatwiej przepływa i spada ciśnienie.

A nawet właściwości antynowotworowe!

W ciągu kilkunastu ostatnich lat przeprowadzono wiele badań nad właściwościami antynowotworowymi papryki chili. Potwierdzono hamujący wpływ kapsaicyny na rozwój nowotworu płuc, okrężnicy, prostaty, glejaka, czerniaka. Kapsaicyna powoduje apoptazę (rozpad) komórek rakowych, zapobiega również powstawaniu nowych naczyń krwionośnych dostarczających tlen do rosnącego guza. Prowadzone są dalsze badania nad wykorzystaniem tych właściwości w terapii.

 

Odrobina chili kontra cukier …

Spożywanie ostrej papryki możne być również pomocne w zapobieganiu występowania cukrzycy typu II. Wykazano, że jeśli w posiłku znajduje się papryka chili to ilość insuliny potrzeba do obniżenia poziomu cukru we krwi jest mniejsza. Stałe spożywanie papryki chili powoduje spadek zapotrzebowania na insulinę. Co ciekawe, jest to widoczne zwłaszcza u osób otyłych.

Krótka historia papryki chili

Papryka ostra pochodzi z Ameryki Środkowej i Południowej (np.: Meksyk, Gwatemala) i była uprawiana przez Indian już 7 tysięcy lat temu. Używano jej jako przyprawy do potraw, leku np. łagodzącego ból zębów, na wysypki i bóle skórne oraz jako środka bojowego.

Czy wiesz, że …

Gryzące opary smażonej papryki kierowano na wrogów w celu oślepienia przeciwników.

Do Europy dotarła w roku 1493, najpierw do Hiszpanii. W XVI w pojawiła się w Niemczech, Anglii na Węgrzech i na Bałkanach. Używano jej zamiast kosztownego w tamtych czasach pieprzu. Do Afryki i Indii przywiózł ją podobno Magellan. Obecnie jest uprawiana na całym świecie.


Źródła:

Kapsaicyna – właściwości, zastosowanie i perspektywy. Tomasz Pieńko Biul.Wydz.Farmacji WUM 2013,2,11-17
Rośliny lecznicze i bogate w witaminy. P. Czikow, J. Łaptiwe; PWRiL; Warszawa 1983
Ziołolecznictwo pod red. A. Ożarowskiego; PZWL; Warszawa 1983
The worlds healfiest food, George Mateljan