KISZONKI – JAK TO SIĘ ZACZĘŁO?

KISZONKI – JAK TO SIĘ ZACZĘŁO?

Tak naprawdę tradycja zaprawiania kiszonek jest głęboko zakorzeniona w niemal każdym polskim domu i przekazywana z pokolenia na pokolenie. Niepowtarzalny smak ogórków i kiszonej kapusty, podawanych jako dodatek do dań obiadowych, wwiercił się w Polską tradycję na dobre. Kiedyś kiszenie stanowiło prawdziwy rytuał, dzisiaj niestety niewielu z nas wie, jak to naprawdę było. Przyjrzyjmy się bliżej jednej z tak bardzo charakterystycznych dla Polskiej kuchni tradycji kulinarnej.

Początkowo kiszono głównie kapustę, którą dawniej spożywano w dość dużych ilościach, zwłaszcza w wiejskich i biednych domach, w których przetrwanie zimy zależało od ilości zbiorów i ich zaprawy. Kiszoną kapustę dodawano wtedy głównie do gotowanego grochu lub ziemniaków. Proces kiszenia skupiał w kuchni całą rodzinę, przyjaciół, a nawet sąsiadów i każdy jego uczestnik miał wyznaczone oddzielne zadanie. Do kiszenia kapusty potrzebna była solidna, drewniana beczka, którą trzeba było dokładnie sprawdzić i przygotować. W tym celu wybierano beczkę

 

najlepiej z drewna dębowego, ale mogło być to równie dobrze inne drewno z drzewa liściastego. Niekiedy wysokość takiej baryłki sięgała nawet dwóch metrów! Dlatego właśnie do przygotowania tak dużej ilości przetworu potrzebnych było wiele osób. Beczkę napełniano wodą, aby sprawdzić czy nie przecieka, a następnie dokładnie myto, szorowano i wyparzano wrzącą wodą. Do środka wrzucano rozgrzane w ogniu kamienie i nakrywano beczkę lnianym płótnem, aby dokładnie ją odkazić. Podobnie postępowano z balią i ubijakiem do kapusty.

Kapustę obierano z brudnych i uszkodzonych liści, które nie nadawały się do przetworu, a następnie rozkrawano główki, usuwano z środka tak zwane głąby i drobno siekano. Cały rytuał odbywał się oczywiście w kuchni. Należy wspomnieć, że tradycyjna polska kuchnia była kiedyś największym pomieszczeniem w całym domu. Z racji, że w większości domów zamieszkiwało wspólnie kilka pokoleń, potrzebne było miejsce na duży stół, przy którym wszyscy mogli zasiąść i najeść się do syta.

Poszatkowaną kapustę posypywano solą i dodawano do niej wedle uznania: marchew, nasiona kopru, gałązki wiśni lub dębu, ziarna pieprzu, liście chrzanu, mogła to być także kromka chleba, jagody jałowca i jabłka winne. Kapustę i dodatki układano w beczce naprzemiennie, warstwami.

Każda warstwa ubijana była gołymi nogami. Zanim jednak ubijacze zdążyli zacząć deptać musieli dokładnie wymyć i wysuszyć nogi, czasem nawet w trzech albo czterech misach wody. Dopiero wtedy mogli być dopuszczeni do pracy. Być może dziś wzbudza to śmiech, jednak dla depczących kapustę była to naprawdę ciężka i czasochłonna praca, która wymagała ogromnej siły fizycznej. Każdą warstwę deptano do momentu, aż nie wytworzył się sok i tak długo aż nie napełniono beczki po sam brzeg. Po skończonej pracy i dokładnym sprzątnięciu kuchni, wszyscy biorący udział w ceremonii zasiadali do wspólnego posiłku. Obowiązkowo musiał być to posiłek z kapusty – głównie przygotowywało się gołąbki, bigos lub kapuśniak. Popularne były także łazanki. Po upływie kilku dni, gdy można było już zaobserwować, że kapusta zaczyna się kisić, brano długi, drewniany kij i nakłuwano ją, co miało pozbawić ją goryczy. Baryłka musiała stać w ciepłym miejscu przez tydzień – najlepiej zaraz obok pieca, ponieważ wysoka temperatura sprzyjała procesowi kiśnięcia. Po tygodniu przenoszono beczkę do zimnego pomieszczenia i kapustę jeszcze raz ugniatano. Na samym końcu kapustę przykrywano płócienną ściereczką oraz drewnianą pokrywką i przygniatano kamieniem. Tak przygotowana tkwiła w beczce nawet do następnego lata i była w stanie żywić rodzinę przez całą zimę. Przygotowywano z niej najróżniejsze potrawy, najczęściej jednak były to zupy, ale zdarzały się także surówki, zaś w bogatszych domach częściej robiono gołąbki z dodatkiem mięsa i ryżu. Kwas, który wytwarzał się w czasie procesu fermentacji również był wykorzystywany, głównie do zakwaszania barszczu i żuru – w polskim domostwie nic nie mogło się zmarnować.

Kiszenie odbywało się zazwyczaj na zakończenie prac polowych i zwykle było też wspaniałym pretekstem do rodzinnych i sąsiedzkich spotkań. Dla ludzi był to naprawdę wesoły okres. Wszyscy spotykali się razem przy wspólnej pracy, rozmawiali ze sobą, śmiali się, plotkowali, opowiadali różne historie i śpiewali do białego rana. Często również każda taka impreza kończyła się potańcówką przy dźwiękach harmonijki, skrzypiec lub fujarki. W czasie takiej zabawy ludzie chętnie umawiali się na kiszenie w domostwach sąsiadów. Z kiszeniem wiązało się także wiele przesądów, jeden z nich mówił, że dziewczyna, która zostanie wybrana przez mężczyzn do deptania kapusty wyjdzie niebawem za mąż i będzie dobrą gospodynią.

Podobnie ma się sprawa z kiszonym ogórkiem. Tak jak kapusta, ogórki kiszone były w dębowych, odkażonych beczkach, jednak zadziwiającym faktem jest, że beczkę wypełnioną dokładnie umytymi ogórkami, zalanymi wodą i przyprawionymi solą z dodatkiem kopru, chrzanu i czosnku zatapiano w studni bądź, jeśli była taka możliwość, w stawie. Taki proces kiszenia sprawiał ponoć, że zyskiwały one niepowtarzalny smak i aromat, głownie dlatego, że opóźniało to proces kiszenia. Ważne było jednak, aby ogórki ułożone były ciasno i wysoko, tak aby po zamknięciu w beczce nie było luzu. Poza tym beczka musiała być zalana wodą po sam brzeg. Ważna była również temperatura wody, do której wkładano beczkę z ogórkami – idealna temperatura wynosiła 3-4 stopnie, a uzyskać można ją było jedynie w naturalnym zbiorniku. Dziś jeśli już kisimy ogórki, to robimy to gównie w szklanych słojach. Zaprawione ogórki swój proces kiśnięcia odbywają zaś w ciemnych i zimnych piwnicach. Wciąż są przepyszne, jednak kto nie chciałby spróbować ogórka kiszonego w studni?

Dziś już wiemy, że kiszonki dzięki długotrwałemu procesowi fermentacji zyskują nie tylko na smaku, ale również na jakości. W czasie kiszenia warzywa wzbogacone zostają o podwójną porcję witaminy C, B6 oraz B12, dlatego są polecane osobom chorującym na anemię, ponieważ przyczyniają się do lepszego przyswajania żelaza. Dodatkowo są lekkostrawne i oczyszczają organizm z toksyn. Doskonale radzą sobie z nadmiarem wody w organizmie, likwidują obrzęk i zastój płynów. Są także niezwykle pomocne przy zwalczaniu różnego rodzaju infekcji.

https://www.smakizpolski.com.pl

 

KTO PRZYNOSI PREZENTY?

KTO PRZYNOSI PREZENTY?

W lokalnych wierzeniach mieszkańców różnych regionów świata z okresem Bożego Narodzenia wiąże się często zwyczaj obdarowywania a postaci, które obdarowują jest cała plejada. Każda z nich ma swoją historię, unikalny kostium i rekwizyty oraz różnych towarzyszy i środki transportu.

Oto kilku świątecznych darczyńców:

ŚWIĘTY MIKOŁAJ

W Polsce czekamy na niego 6 grudnia oraz w wigilię Bożego Narodzenia. Ubrany jest w czerwony płaszcz, a na plecach dźwiga ogromny worek z prezentami. Biskup Miry w dzisiejszej Turcji, urodzony około 270 roku w Patarze, zmarł około roku 345 lub 352. Jeden z najbardziej czczonych świętych prawosławnych (nazywany zawsze św. Mikołajem Cudotwórcą), a także święty katolicki. Krąży o nim wiele legend. Był człowiekiem wielkiego serca, pomagał biednym i potrzebującym. Rozdał cały swój majątek ubogim. Prawdopodobnie czynił też cuda. Obecnie Święty Mikołaj przynosi co roku prezenty milionom dzieci na całym świecie. Zostawia je pod poduszką, w skarpetach, bucikach czy pod choinką.

Gwiazdor jest to postać rozdająca prezenty w Wigilię Bożego Narodzenia występująca na terenach Wielkopolski i Kaszub. Prawdopodobnie był nawiązaniem do podobnej postaci, która zastąpiła świętego Mikołaja w luterańskich Niemczech. Wywodzi się z dawnych grup kolędników, zaś nazwa od noszonej przez nich gwiazdy. Była to postać ubrana w baranicę i futrzaną czapę, z twarzą ukrytą pod maską lub umazaną sadzą. Gwiazdor nosił ze sobą wór z podarkami i rózgę. Odpytywał on dzieci z pacierza, znał dobre i złe uczynki i w zależności od wyniku wręczał prezent lub bił rózgą. Obecnie Gwiazdor zlał się ze św. Mikołajem, zaś z dawnych atrybutów pozostała mu rózga, którą wymierza karę niegrzecznym dzieciom. Nadal jednak częsty jest zwyczaj obchodzenia domów przez osoby przebrane za Gwiazdora, które za opłatą wręczają prezenty i pytają domowników, przeważnie dzieci, o zachowanie w ciągu roku, znajomość modlitw, wierszy, bądź kolęd.

 

SANTA CLAUS

W Stanach Zjednoczonych Święty Mikołaj – Santa Claus ma długą białą brodę, czerwony żakiet, czerwone spodnie i duży wór z prezentami. Wchodzi do domów przez komin. Dzieci dostają prezenty w pierwszy dzień Świąt Bożego Narodzenia.

 

BEFANA

We Włoszech na długo przed Świętym Mikołajem prezenty rozdawała złośliwa i brzydka wróżka – Befana. Pełni tą samą rolę, co święty Mikołaj. Dzieci oczekują prezentów od Befany w noc z 5 na 6 stycznia w Święto Trzech Króli. Befana jest staruszką z długim, zakrzywionym nosem. Ubrana jest w postrzępione i brudne rzeczy. Głowę ma przewiązaną szalem lub chustką. Lata na miotle, wchodzi do domów przez komin i zostawia w skarpecie prezenty. Dzieci, które chcą się jej przypodobać powinny zostawić na stole przed snem mandarynkę, pomarańczę lub kieliszek wina. Dzieciom mówi się, że jeżeli nie będą grzeczne, to wiedźma Befana włoży im do świątecznej skarpety węgiel, popiół, cebulę lub czosnek. Legenda głosi, że Trzej Królowie powiedzieli Befanie o narodzeniu Jezusa, jednak nie zdążyła ona na jego powitanie, ponieważ zgubiła się. Od tego czasu Befana, latając na miotle, zostawia prezenty w każdym domu, w którym mieszka dziecko, na wypadek, gdyby był w nim Jezus. A jeśli chodzi o Świętego Mikołaja to on przynosi prezenty w pierwszy dzień Bożego Narodzenia.

 

JUL TOMTE

Tak go nazywają w Szwecji. Kiedyś był ponoć brzydkim trollem. I dopiero w XIX wieku przybrał wygląd taki jaki dziś oglądamy. Zaczął rozdawać prezenty. Do skarpet zawieszonych przy kominku przyczepia również karteczki z wierszykiem – zagadką.

 

SINTER KLAAS

Przychodzi do holenderskich dzieci 15 listopada. Do Amsterdamu przypływa na małym statku, a później na siwym koniu wyrusza w objazd po mieście. Wita go burmistrz oraz tłumy mieszkańców. Pomocnicy – paziowie rozrzucają pierniczki i cukierki. I tak do 5 grudnia napełnia słodyczami buciki dzieci ustawione na parapetach okien. Natomiast w wigilię prezenty dostają wszyscy.

 

DZIADEK MRÓZ

Przygodzi do rosyjskich dziseci. Postać z rosyjskiego folkloru, odpowiednik Świętego Mikołaja, z którym czasem bywa mylony. Dziadek Mróz pojawia się na Nowy Rok, żeby wręczać dzieciom prezenty. Jego żoną jest Starucha Zima. Od świętego Mikołaja odróżniają go: Futrzana czapa lub uszanka a jego długi do pięt kożuch może być nie tylko czerwony, ale także błękitny lub srebrny; jest przepasany sznurem, a nie pasem. Podpiera się kosturem, a nie pastorałem i na nogach ma walonki a jego broda jest na ogół bardzo długa. Włosy są proste. Jest wysoki i silny. Wygląda na dużego, ale z powodu ubrań, a nie dlatego że jest gruby. Jego sanie ciągnie trojka, a nie renifery. Nie podróżuje po niebie lecz po ziemi. Może mu towarzyszyć wnuczka – Śnieżynka (ros. снегурочка). Do domu wchodzi przez drzwi, nigdy przez komin. Prezenty może wręczyć osobiście, albo zostawić pod choinką.

 

WEINACHTSMANN

Niemieckie dzieci tak nazywają Mikołaja. Przychodzi do nich dwa razy w roku: 6 grudnia wkłada upominki do ustawionych przy łóżku bucików oraz w Wigilię.

 

JAK OBLICZAĆ POTRAWY W STOSUNKU DO ILOŚCI OSÓB

JAK OBLICZAĆ POTRAWY W STOSUNKU DO ILOŚCI OSÓB

Każda gospodyni powinna mniej więcej obliczyć z góry jaką ilość potraw wypada jej przygotować dla swoich stołowników.

Na załączonej tabelce podane są w przybliżeniu obliczenia, biorąc w rachubę średni apetyt. Jeśli obiad lub kolacja, składa się z większej ilości dań, można liczyć trochę mniej:

Tekst pochodzi z: Uniwersalna Książka Kucharska, Maria Ochorowicz-Monatowa

 

Borówka czy żurawina?

Borówka czy żurawina?

Owoce

Oba owoce są bardzo podobne – są to małe, czerwone kuleczki. Zarówno żurawina, jak i borówka brusznica wyróżniają się mocno kwaśnym smakiem. Jednak owoce żurawiny są znacznie większe od borówki brusznicy i nierównomiernie pokryte kolorem. Ich średnica – w wersji wielkoowocowej – to ok. 1 cm. Borówka brusznica ma zaś małe, drobniutkie owoce jednolicie czerwone.

Występowanie

Żurawina w naturalnym środowisku najczęściej rośnie na bagnach torfowych. Poza tym żurawina leży poziomo przy ziemi i nie ma pędów pionowych. Żurawina jest także uprawiana, zwłaszcza jej okazała odmiana, czyli żurawina wielkoowocowa. Mniejsze owoce ma żurawina błotna.

Borówka brusznica rośnie powszechnie w naszych lasach sosnowych i mieszanych, umiarkowanie suchych – dlatego można często znaleźć borówki podczas spacerów po lesie. Krzewiny są niewysokie – ok. 20-30 cm.

Zastosowanie w kuchni

To popularne składniki przetworów, dżemów czy nalewek.

W Polsce z borówki brusznicy, zwanej też borówką czerwoną i z żurawiny robi się galaretki i konfitury serwowane zwykle z dziczyzną czy czerwonym mięsem. Z kolei z pędów i listków borówek wykonuje się dekoracje wielkanocne.

Żurawina wykorzystywana w gastronomii to ta pochodząca z Ameryki, czyli żurawina wielkoowocowa, która powoli wypiera naszą rodzimą borówkę leśną. Najczęściej żurawina w postaci suszonej wykorzystywana jest jako słodka przekąska. Z powodzeniem można jej użyć do deserów, wzbogacić poranną porcję musli lub wykorzystać jako składnik sosów, dodatek do mięs. Dobrze smakują również ciasta z żurawiną.

Właściwości

Żurawina zawieraja bardzo dużo witaminy C. Najważniejszym jej składnikiem są poliantocyjanidy, które są jednym z najsilniejszych antyoksydantów. Zwalcza zapalenie pęcherza. Zawarte w niej substancje wyściełają ściany dróg moczowych, nie pozwalając bakteriom na ich zasiedlenie. Dzięki temu bakterie są szybko usuwane z organizmu. mniejsza ryzyko zawału. Picie jednej szklanki soku żurawinowego dziennie podnosi poziom dobrego cholesterolu. Zapobiega próchnicy. Działa tu ten sam mechanizm co w przypadku infekcji pęcherza. Chroni przed wrzodami żołądka. Zwalcza bakterie Helicobajucter pylori odpowiedzialne za większość przypadków tej choroby. Pokonuje wolne rodniki. Dzięki temu zmniejsza ryzyko wielu chorób, m.in. Alzheimera i Parkinsona, nowotworów, zaćmy, reumatyzmu.

Borówka brusznica (czerwona) to roślina, która ma liczne właściwości i lecznicze działanie. Do celów leczniczych stosuje się zarówno owoce borówki leśnej jak i liście. Owoce znajdują zastosowanie w regulowaniu pracy układu pokarmowego i wspomaganiu procesów trawiennych, natomiast liście leczą schorzenia układu moczowego. Liście borówki brusznicy zawierają kwas chinowy, w owocach znajdują się za to kwas jabłkowy i benzoesowy. Liście brusznicy są bogate we flawonoidy, glikozydy, antocyjaniny i sole mineralne. Owoce posiadają szczególnie dużo witaminy C,  a także witaminy A i P. Borówka wykazuje lecznicze działanie ściągające i antyseptyczne. Liście borówki zrywa się jesienią lub wczesną wiosną i suszy. Owoce można przetwarzać oraz spożywać na surowo.

Różnice między borówką, a żurawiną są niewielkie. Co najważniejsze oba owoce zawierają wiele cennych składników odżywczych i mają korzystny wpływ na organizm. Warto sięgać jak najczęściej po jedne i drugie.

 

Dofinansowanie: zapytanie ofertowe i wyniki naborów

Dofinansowanie: zapytanie ofertowe i wyniki naborów

1. Ogłoszenie przetargów

2.Informacje o wyniku postępowania ofertowego (wybór dostawcy)

 

1. Zakup dozownika przypraw wg. specyfikacji z załącznika:

Zapytanie ofertowe dozownik do przypraw

Informacja o wyniku postępowania ofertowego (wybór dostawcy) (pdf)

ŚWIEŻE OWOCE CZY PRZETWORY?

ŚWIEŻE OWOCE CZY PRZETWORY?

Obecnie większość warzyw i owoców znajdziemy na półkach sklepowych przez cały rok. Więc po co robić przetwory?

Tradycyjne metody przetwarzania owoców i warzyw powstały, kiedy ludzie zaczęli mieć nadwyżki żywności, które można było przechować na trudniejsze czasy. Dobrze przygotowane zapasy ratowały przed głodem w zimie. Na przestrzeni wieków wypracowano wiele różnych metod przechowywania owoców i warzyw. Po połowie XIX w przetwarzanie owoców i warzyw zostało zrewolucjonizowane przez wynalezienie procesu pasteryzacji. Robienie zapasów na zimę stało się powszechne i do dziś jest bardzo popularne w wielu domach.

Przekonanie jest, że świeże owoce i warzywa są lepsze i zdrowsze od tych mrożonych czy zawekowanych w słoikach. Jednak czy ich jakość jest taka sama przez cały rok?

Zimą dostępne owoce czy warzywa są importowane. Ich smak często różni się od odmian polskich produktów, dodatkowo są one często niedojrzałe, ponieważ musiały przetrwać transport.  Nie dorastają na świeżym powietrzu. Zazwyczaj sadzi się je nie na ziemi, ale na wełnie mineralnej nasączonej wodą i sztucznymi nawozami.

A nowalijki? W okresie wczesnowiosennym również nie mają charakterystycznego smaku sezonowych rodzimych produktów. W praktyce oprócz zapewnienia nowalijkom odpowiednich warunków do rozwoju, wielu hodowców chce jeszcze bardziej przyspieszyć ich wzrost i sprzedać jak najwięcej warzyw. Aby to osiągnąć, do uprawy stosują nawozy sztuczne, które co prawda skracają czas wzrostu roślin, ale jednocześnie usuwają z nich wartości odżywcze. W dodatku zawarte w nawozach azotany są szkodliwe dla zdrowia.

Przetwory produkuje się w sezonie na dany owoc, czy warzywo. Dzięki temu uzyskujemy produkt ze świeżego, dojrzałego surowca najwyższej jakości minimalizując straty składników odżywczych.

Łatwość wykorzystania przetworów z warzyw, czy owoców jest dodatkowym plusem, kiedy brakuje nam czasu na przygotowanie posiłku. Przetwory mogą na przykład stanowić bazę pożywnego, pysznego koktajlu, który smakiem i aromatem nie będzie odbiegał od przygotowanego z surowców świeżych. Będą się również znakomicie nadawały do owocowej owsianki, musu, dań mięsnych czy domowej zupy.

Przetwory warzywne i owocowe stanowią doskonały substytut produktów świeżych w czasie zimowo-wiosennym. Korzystajmy z wartościowych przetworów z rodzimych warzyw i owoców, które charakteryzują się często wyższą wartością odżywczą niż dostępne w tym okresie świeże warzywa importowane.

 

 

 

SUPLEMENTY DIETY Z DOMOWEJ SPIŻARKI

SUPLEMENTY DIETY Z DOMOWEJ SPIŻARKI

Zamiast łykać tabletki, sięgnijmy po naturalne produkty. Dobrze zbilansowana dieta dostarcza wszystkich substancji, których potrzebuje nasz organizm. Gdy jemy buraczki lub jabłka, trudniej nam przekroczyć dozwoloną dawkę związków, niż jak faszerujemy się syntetycznymi suplementami. Wiadomo jest, że świeże owoce i warzywa najlepsze i najzdrowsze są w sezonie. A jak zatem dostarczać je zimą? Zajrzyjmy do spiżarni. Wiele owoców i warzyw zyskuje na obróbce a i wielu z nich przetworzenie zupełnie nie szkodzi i nie zmniejsza ich wartości odżywczych.

 

Buraczki tarte

Buraczki wzmacniają organizm, pomagają w usunięciu z organizmu substancji toksycznych, chronią jelito grube. Odpowiednio przygotowane buraczki nie tracą w czasie gotowania właściwości zdrowotnych, są jędrne i buraczkowo czerwone. Po buraczki powinno się sięgać, co najmniej raz w tygodniu. Warto je jeść nie tylko w trakcie obiadu, ale do wszelkiego rodzaju mięs i wędlin, ponieważ buraki są zasadotwórcze, odkwaszają organizm, hamują zmiany komórek wywołane przez nitryt –konserwant dodawany powszechnie do wędlin. Zawarty w burakach kobalt jest niezbędny do tworzenia czerwonych ciałek krwi, zapobiega anemii.

 

Ogórki kiszone

Są dobrym źródłem błonnika i składników mineralnych. Pod wpływem bakterii rozkładane są zawarte w nich cukry proste. W słoiku wytwarza się kwas mlekowy, który usprawnia pracę układu pokarmowego, wspomaga trawienie i oczyszczanie organizmu z toksyn. Ogórki są bardzo mało kaloryczne, a te kiszone są lżej strawne od surowych i dodatkowo wzbogacone kwasem mlekowym z procesu fermentacji i substancjami przenikającymi z dodanych przypraw tj. świeżego kopru, chrzanu a przede wszystkim polskiego czosnku.

 

Musztarda

Jeśli mamy kłopoty z trawieniem nieco cięższych potraw, dopada nas zgaga i kłopoty z wątrobą, dodajmy do wędlin lub pieczonej karkówki gruboziarnistą musztardę. Ma niewiele kalorii i do tego rozgrzewa organizm po biegu w niskich temperaturach. Ziarenka gorczycy zawierają selen i magnez dobre dla mięśni biegaczy oraz dodające charakterystycznej pikantności glikozydy siarkowe, które m.in. pomagają w walce z wolnymi rodnikami. Dodatkowo regulują one proces trawienia.  Co ciekawe, dodatek musztardy do gotowanych brokułów powoduje wzrost mirozynazy – enzymu zwiększającego przyswajanie przeciwnowotworowego i przeciwcukrzycowego sulforafanu, obecnego w brokułach.

 

Przecier pomidorowy

Warto sięgnąć po przetwory z pomidorów, ponieważ cenny likopen chroniący serce jest łatwiej przyswajalny z pomidorów poddanych obróbce termicznej i zagęszczonych – tak jak przecier. Pomidory mają sporo potasu regulującego pracę serca i ciśnienie krwi. Dzięki dużej ilości różnorodnych antyutleniaczy (witamina C i E, związków flawonowych, karotenoidow, przede wszystkim likopenu) pomagają uporać się z wolnymi rodnikami i powodowanym przez nie stresem oksydacyjnym. Żywy kolor przecieru świadczy o tym, że najprawdopodobniej zachowało się wiele tych cennych składników.

 

Syrop malinowy

Maliny zawierają kwas salicylowy – związek jak w aspirynie, mają właściwości napotne, rozgrzewające, dlatego są od wieków wykorzystywane do zwalczania przeziębień, w stanach gorączkowych. Mają właściwości rozkurczające, łagodzą bóle menstruacyjne, zawarty w malinach potas poprawia jędrność skóry. Występujący w malinach kwas elagowy to związek o właściwościach antynowotworowych, antywirusowych, może też zapobiegać nadprodukcji i nadaktywności enzymów prozapalnych, co może zmniejszać niepożądane stany zapalne. Dlatego maliny mogą być pomocne w zapobieganiu i leczeniu chorób reumatycznych. Działanie przeciw utleniające malin pochodzi w 50% z  ellagitannin, które są dość odporne na działanie  podwyższonej temperatury, dzięki czemu zachowują swe właściwości w przetworach. Oczywiście lepiej sięgać po świeże maliny, jednak poza sezonem polecamy nasz syrop malinowy.

 

Żurawina

W latach 80 tych  XX w przeprowadzono szereg badań  potwierdzających  tradycyjne przekonanie, że żurawiny mogą zapobiegać chorobom układu moczowego zwłaszcza u kobiet. Właściwości te zachowują również przetwory z żurawin, np. soki. Intensywny kolor syropu świadczy o tym, że zachowało się w nim wiele cennych antyoksydantów, które zapobiegają uszkodzeniu komórek przez wolne rodniki.

 

Konfitura jagodowa

Intensywny granatowy kolor syropu czy konfitury świadczy o tym, że zachowało się wiele cennych barwników, które mają właściwości antyoksydacyjne m.in. luteina, wspomagająca widzenie czy resweratrol, uważany za związek wydłużający życie, zapobiegający starzeniu a nawet cofający procesy starzenia się tkanek. Jagody były traktowane jako cudowny lek na wiele chorób, który musiał być w domu. W czasach, gdy nie znano antybiotyków, czarnymi jagodami leczono zakażenia, tyfus a nawet polio. Zwalczano nimi gronkowca. Jagody szybko likwidują biegunki.

 

Powidła jabłkowe

Cenny rozpuszczalny błonnik i pektyny pochodzące z jabłek wspomagają pracę układu trawiennego, regulują poziom cholesterolu i cukru we krwi. Powidła jabłkowe bez cukru zawierają więcej potasu niż świeże jabłka, a potas wspomaga pracę sera i mięśni. Dają uczucie sytości na długo i dzięki temu pomagają w walce z nadwagą. Jeśli więc nie mamy w domu świeżych owoców warto zabrać do pracy słoik powideł jabłkowych bez dodatku cukru. Wg. badań amerykańskich powidła jabłkowe zachowują ponad 70% wit. C ze świeżego jabłka.

 

Wiecej na: https://przetwory.com/produkty/

 

 

PUŁAPKI DOMOWEGO PRZETWÓRSTWA

PUŁAPKI DOMOWEGO PRZETWÓRSTWA

Każdy z nas uważa, że domowe przetwory są najzdrowsze. Nie zawierają konserwantów i nie są naszpikowane niezdrową chemią. Ale czy tak jest na pewno?! Jakie błędy popełniamy podczas ich przygotowywania i na co należy szczególnie uważać:

Owoce z dobrego źródła:

Wysokiej jakości owoce i warzywa to podstawa zdrowych i smacznych przetworów. Surowiec powinien być wyhodowany bez nadmiernych dawek nawozów sztucznych i innych środków chemicznych, w miejscach odległych od ruchliwych szos czy ośrodków przemysłowych. Skąd go pozyskać? Najlepiej z dobrze nam znanego źródła. Możemy sami uprawiać, jeśli mamy warunki, możemy kupować od zaprzyjaźnionych działkowiczów a najlepiej jeśli owoce i warzywa dostarcza nam rodzina mieszkająca na wsi.

Pestki:

Pestki z owoców tj.: czereśni, wiśni, jabłek, śliwek czy moreli – trzeba dokładnie usnąć. Dlaczego? W pestkach jest szkodliwy kwas pruski (cyjanowodór). Co prawda w niewielkich dawkach nie jest on bardzo niebezpieczny dla człowieka, ale może powodować migrenę lub niestrawność szczególnie u dzieci.  Jego szkodliwE działanie zmniejsza wysoka temperatura (np. gotowanie).

Cukier żelujący:

Na rynku znajdziemy wiele dodatków ułatwiających przygotowanie i skracających czas przygotowania przetworów. Na przykład niewinnie brzmiący cukier żelujący. dodajemy go do owoców i w mgnieniu oka mamy dżem. Jednak czy czytaliśmy skład tego produktu? Jesteśmy pewni, że przygotowujemy zdrowy, domowy produkt a w zamian serwujemy kwasek cytrynowy, sorbinian potasu, benzoesan sodu.

Czystość:

Wszystkie narzędzia i naczynia muszą być idealnie czyste, wyszorowane i wyparzone a kuchnia czysta. Powinniśmy być założyć świeży fartuch, wymyć ręce. To nie przesada. Bakterie są wszędzie. Gdy je zniszczymy, nie będą potrzebne chemiczne środki, mające zapobiec psuciu się zawartości słoików.

W przetwórstwie tradycyjnym, domowym nie można iść na skróty bo nasze przetwory niczym nie będą się różniły od tych kupionych w markecie i wyprodukowanych według najnowszych metod.

POLIFENOLE, ZDROWIE W ZASIĘGU RĘKI

POLIFENOLE, ZDROWIE W ZASIĘGU RĘKI

Polifenole to organiczne związki chemiczne występujące naturalnie w wielu jadalnych roślinach. Większość polifenoli wykazuje silne działanie przeciwutleniające, dlatego są utożsamiane z antyoksydantami mającymi dobroczynny wpływ na zdrowie i kondycję ludzkiego organizmu.

Polifenole dzieli się zazwyczaj na trzy główne grupy związków organicznych:

–kwasy fenolowe,

–flawonoidy (zwane bioflawonoidami),

–pozostałe związki fenolowe.

 

Polifenole działają:

–przeciwnowotworowo

–przeciwzapalnie

–antybakteryjnie i antywirusowo

–zapobiegają powstawaniu zakrzepów i miażdżycy naczyń krwionośnych

–zapewniają ochronę ścianom naczyń krwionośnych (polifenole łącza się z kolagenem zapobiegając wytwarzaniu się histaminy)

–mają korzystny pływ na zapobieganie alergiom i obniżaniu poziomu cholesterolu

–mają właściwości antyutleniające więc zapobiegają niszczeniu komórek ciała ludzkiego przez wolne rodniki

 

Nie trzeba brać  suplementów diety, aby dostarczyć polifenole do organizmu. Można je znaleźć we wszystkich częściach roślin: korzeniach, łodygach, liściach, owocach, nasionach i kwiatach.

 

Dr hab. Ewelina Hallmann z Wydziału Nauk o Żywieniu Człowieka i Konsumpcji, SGGW w Warszawie przeprowadziła badania naszych syropów na zawartość między innymi polifenoli:

g/100 ml
mg/100 ml
SYROPY
sucha masa
witamina C
polifenole ogółem
kwasy fenolowe
flawonoidy
antocyjany
Czarna porzeczka 10,37 110,35 279,18 52,45 2,06 224,67
Jagodowy 15,38 45,21 927,64 25,45 4,94 897,25
Malinowy 8,47 52,87 149,84 20,64 3,32 125,88
Aronia bio 8,75 85,41 335,44 88,64 20,45 226,35
Czarny bez 12,30 72,36 521,13 48,66 4,15 468,32
Czarny bez bio 9,76 78,66 537,41 40,21 4,42 492,78

KORNISZONY jak dawniej

KORNISZONY jak dawniej

Techniki służące produkcji, gromadzeniu i przetwarzaniu żywności były przekazywane z pokolenia na pokolenia. Dzięki doświadczeniom i poszerzanej wiedzy były one stale udoskonalane. Dziś zrobienie przetworów na zimę nie jest skomplikowane dzięki znajomości procesu pasteryzacji ale jak radzono sobie z tym w XIX w.?

 

Lucyna Ćwierczakiewiczowa napisała przed ponad stu laty poradnik kierowany do gospodyń z przepisami na domowe przetwory. Mimo dawnego języka, składni i pisowni, przydających jej swoistego uroku, tekst jest na tyle zrozumiały, że można w pełni korzystać z podanych przepisów.

Dla ułatwienia przelicznik jednostek miar stosowanych przez autorkę znajdziecie pod linkiem: dawne miary

 

 

 

 

 

 

Dla ciekawych kuchni z końca XIX w. podajemy dwa sposoby pani Lucy na robienie korniszonów:

Sposób 1.

“Korniszony bez płukania przesypywać dobrze solą w garnku lub na misce; niech tak stoją godzin 12, często mieszając. Po tym czasie obetrzeć każdy do sucha ściereczką i na misce sparzyć gorącym lekkim octem. Niech tak stoją 24 godzin; następnie wyjąć je z tego octu, ułożyć w garnku kamiennym lub słoju szklannym, przekładając korzeniami, pieprzem zwyczajnym i tureckim, angielskiem zielem, imbirem, estragonem, liści bobkowemi, cebulką zwaną szarlotką,  sparzoną pierwej ukropem; można także dołożyć strączków fasoli i kalafiorów, pierwej jednak w wodzie obgotowanych; gdy tak słój już pełen się ułoży, zagotować w rondlu octu bardzo dobrego i przestudzonym zalać korniszony, a na drugi dzień obwiązać pęcherzem. W parę tygodni odlać ocet, jeszcze raz go przegotować i zimny polać.”

Sposób 2.

“Najpewniejszy sposób, ażeby korniszony były zielone a nieszkodliwe, jest następujący: zagotować garniec lekkiego octu z funtem dobrej wagi soli i 8 granami ałunu, wrzucić w gotujący ocet wytarte ściereczką korniszony i zaraz zdjąć z ognia. Gdy ostygną, schować w garnku lub słoju w piwnicy. w 10 lub 15 dni zlać ten ocet precz, wysypać korniszony na przetaki, niech trochę obeschną, słój wytrzeć do sucha, układać korniszony przekładając korzeniami jak w sposobie 1 i polać je octem bardzo mocnym po zupełnem wystudzeniu, i obwiązać koniecznie pęcherzem.”